Za nami już drugi miesiąc Wyzwania. Dziś będzie krótko, bez analizy, co było w książce na tak, a co na nie.
W Wyzwaniu wciąż bierze udział siedem osób, recenzje pojawiły się cztery:
Agata P
Alina
Gia
Pia
Z wiadomości, jakie do mnie dotarły, wynika, że Kasia oraz Sumire (Annathea) także przeczytały książkę. Sumire obiecuje wkrótce napisać recenzję, na którą oczywiście z napięciem czekamy.
Mam nadzieję, że do Wyzwania ktoś się jeszcze dołączy i poszerzy punkt widzenia na czytane przez nas książki.
W tym miesiącu króluje "Tess d'Urberville" Thomasa Hardy'ego. Mam nadzieję, iż mimo niezbyt optymistycznej treści okaże się ona smakowitą lekturą.
Przyjemnej lektury!
środa, 2 stycznia 2013
niedziela, 30 grudnia 2012
Gia Stembeck: "Wielki Gatsby" F. Scott Fitzgerald
Jay Gatsby, tajemniczy bogacz, który co wieczór wyprawia w swoim gigantycznym domu przyjęcia. Przychodzą na nie wszyscy, zarówno zapraszani jak i przypadkowi imprezowicze. Nick sprowadza się do domku obok i zaintrygowany obserwuje życie toczące się u sąsiada. W między czasie odnawia znajomość ze swoją kuzynką Daisy i jej mężem.
„Wielki Gatsby”. Książka, która zapisała się w historii
jako jedna z ważniejszych książek. Zyskała rozgłos i pozycję, której ja
osobiście zupełnie nie rozumiem. Za życia Fitzgeralda nie była jakoś bardzo
popularna, dopiero później, po jego śmierci została lepiej przyjęta. Nieważne,
że nigdy nie wiedziałam o czym ta książka jest. Od lat słyszałam „Wielki Gatsby”.
Spodziewałam się czegoś wielkiego, kultowego, niesamowicie dobrego. A to taka
książeczunia na ledwie dwieście stron, którą dobrze się czyta i tyle. Może jej „wielkość”
tkwi w tym, że poniekąd jest o niczym, a jednak czytelnik się nie nudzi. Nie
wiem. Wiem, że świat wykreowany przez Fitzgeralda odebrałam niczym skorupkę,
której brakuje wypełnienia. Tajemniczy Gatsby ani trochę nie jest tajemniczy. Jest
to tajemnica kreowana na siłę. Narrator, Nick, w ogóle niemalże o sobie nie
mówi. Jest tylko obserwatorem. Kobiece bohaterki są jakieś takie… Brakowało mi
głębi w każdej z postaci. Znamy ich powierzchowne cechy charakteru, niczym
zaledwie szkice. „Wielki Gatsby” to taka opowiastka. Autor miał pomysł, ochotę,
to napisał. Ale brakowało mi tu wiele. Nie to, że książka się nie podobała. Ale
brak dopracowania był mocno odczuwalny. Może dlatego ta powieść jest tak
chętnie ekranizowana. Szkice bohaterów pozwalają reżyserowi i aktorom na własne
interpretacje i stworzenie własnego dzieła.
Miałam wydanie z Wydawnictwa Artystycznego i Filmowego ze
zdjęciami z ekranizacji z 1974. Przyznam, że zdjęcia wydawały mi się o wiele bardziej
frapujące niż treść. Film mam w planach, tak samo jak najnowszą wersję, która
wyjdzie na ekrany kin w 2013 roku. Myślę, że w formie filmu znacznie bardziej
mi się spodoba. Bo na razie książka wzbudzała tylko irytację – jak ją opisać,
skoro wydała mi się pusta?
środa, 26 grudnia 2012
Agata P: "Wielki Gatsby" Francis Scott Fitzgerald
"Wielki Gatsby" jest jedną z najbardziej znanych powieści XX wieku, czytaną jako lektura w amerykańskich liceach i wielokrotnie ekranizowaną. Jest to jedna z tych książek, którą chciałam przeczytać od zawsze.
Narratorem powieści jest Nick Carraway, młody mężczyzna, który przeprowadza się z Zachodu na Wschód USA do Nowego Jorku w 1922 roku. Wynajmuje dom w West Egg na Long Island, tuż obok tajemniczego bogacza Jaya Gatsbyego. Historia zaczyna się, gdy Nick odwiedza swoją daleką kuzynkę Daisy Buchanan i jej męża Toma, z którym znał się ze studiów na Yale, mieszkających w bardziej luksusowej okolicy - East Egg. Tam spotyka piękną Jordan Baker grającą profesjonalnie w golfa, z którą połączy go uczucie. Po pewnym czasie Nick otrzymuje zaproszenia na jedno ze słynnych przyjęć w rezydencji Gatsbyego. Między mężczyznami tworzy się nić sympatii.
"Wielki Gatsby" nie jest książką z szaloną akcją - wręcz przeciwnie - przez lwią jej część dzieje się niewiele. Bohaterowie snują się z przyjęcia na przyjęcie, a wszystko zmierza ku doskonale wyczuwalnej wielkiej katastrofie. Powieść Fitzgeralda rozprawia się z "amerykańskim snem". Pokazuje lata 20 XX wieku - okres prosperity jako czas rozkładu moralnego i społecznego. Bohaterowie powieści to w większości zepsuci bogacze - chciwi i cyniczni. Gatsby wierzy, że jego bogactwo pozwoli mu pozyskać utraconą przed laty miłość Daisy. Jednak różnica statusów społecznych i jej głęboko materialstyczny sposób życia uniemożliwia ich związek i tak na kawałki rozsypuje się amerykański sen bohatera.
Fitzgerald wykreował ciekawe postaci, z których jednak główny bohater - tajemniczy Gatsby był dla mnie najmniej interesujący.Nick Carraway nie był typowym bohaterem, a raczej obserwatorem i komentatorem. Intrygującymi postaciami było dekadenckie małżeństwo Buchananów, cyniczna Jordan i kochanka Toma - Myrtle.
"Wielki Gatsby" nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, jak początkowo sądziłam. Nie porwał mnie blichtr przyjęć i gorzkie zakończenie, jakie zaserwował czytelnikom autor, ale widzę wartość tej książki. Mimo wszystko czuję się lekko zawiedziona.
Narratorem powieści jest Nick Carraway, młody mężczyzna, który przeprowadza się z Zachodu na Wschód USA do Nowego Jorku w 1922 roku. Wynajmuje dom w West Egg na Long Island, tuż obok tajemniczego bogacza Jaya Gatsbyego. Historia zaczyna się, gdy Nick odwiedza swoją daleką kuzynkę Daisy Buchanan i jej męża Toma, z którym znał się ze studiów na Yale, mieszkających w bardziej luksusowej okolicy - East Egg. Tam spotyka piękną Jordan Baker grającą profesjonalnie w golfa, z którą połączy go uczucie. Po pewnym czasie Nick otrzymuje zaproszenia na jedno ze słynnych przyjęć w rezydencji Gatsbyego. Między mężczyznami tworzy się nić sympatii. "Wielki Gatsby" nie jest książką z szaloną akcją - wręcz przeciwnie - przez lwią jej część dzieje się niewiele. Bohaterowie snują się z przyjęcia na przyjęcie, a wszystko zmierza ku doskonale wyczuwalnej wielkiej katastrofie. Powieść Fitzgeralda rozprawia się z "amerykańskim snem". Pokazuje lata 20 XX wieku - okres prosperity jako czas rozkładu moralnego i społecznego. Bohaterowie powieści to w większości zepsuci bogacze - chciwi i cyniczni. Gatsby wierzy, że jego bogactwo pozwoli mu pozyskać utraconą przed laty miłość Daisy. Jednak różnica statusów społecznych i jej głęboko materialstyczny sposób życia uniemożliwia ich związek i tak na kawałki rozsypuje się amerykański sen bohatera.
Fitzgerald wykreował ciekawe postaci, z których jednak główny bohater - tajemniczy Gatsby był dla mnie najmniej interesujący.Nick Carraway nie był typowym bohaterem, a raczej obserwatorem i komentatorem. Intrygującymi postaciami było dekadenckie małżeństwo Buchananów, cyniczna Jordan i kochanka Toma - Myrtle.
"Wielki Gatsby" nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, jak początkowo sądziłam. Nie porwał mnie blichtr przyjęć i gorzkie zakończenie, jakie zaserwował czytelnikom autor, ale widzę wartość tej książki. Mimo wszystko czuję się lekko zawiedziona.
piątek, 21 grudnia 2012
Alina: "Wielki Gatsby" - F. Scott Fitzgerald
Klasykę warto czytać chociażby dlatego, by przekonać się,
jak słabe ma się o niej pojęcie. Z początku „Wielki Gatsby” zapowiadał się jako
historia o człowieku wielkim właśnie, fascynującym i będącym kimś całkowicie
niezwykłym. I już na początku muszę przyznać, że dlaczego Gatsby został nazwany
wielkim, wciąż się nie dowiedziałam. W ten oto sposób poznałam się jednak z
Fitzgeraldem, co zdecydowanie można zaliczyć jako pozytyw.
„Wielki Gatsby” jest książką niewielkich rozmiarów (moje
wydanie jest dodatkowo wzbogacone o zdjęcia z ekranizacji historii z Mią Farrow i
Robertem Redfordem), która nie posiada tak naprawdę fabuły. Patrząc na nią z
filmowej perspektywy – grupa ludzi snuje się po planie i próbuje rozgryźć, kim
jest Jay Gatsby. Ledwie cztery miejsca akcji, dwóch głównych bohaterów, trzy
postacie drugoplanowe i dwie trzecio. Reszta to epizodyści i statyści. Przepych
przyjęć z lat dwudziestych i ich wewnętrzna pustka. Ciężko wyodrębnić w tej
książce jakąś konkretną akcję, jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy i wciągnąć się w
intrygi, gdyż tych nie ma – oprócz tajemnicy Gatsby’ego. Jednak czy można ją
tak nazwać?
F. Scott Fitzgerald stworzył ciekawy portret psychologiczny
– nie tyle tytułowej postaci, co instytucji małżeństwa, miłości oraz poniekąd
socjety. Każda z istotnych postaci pochodziła z Zachodu Stanów Zjednoczonych,
ale osiedlili się – przynajmniej na czas trwania powieści – na Wschodzie, gdzie
wciąż w sobie czuli się trochę zbyt zaściankowi. Narrator – Nick – jest w
dodatku jedynym z nich, który nie jest bogaty, choć sam siebie określa już na
samym początku jako snobistycznego. Kolejny jest Tom i jego żona, Daisy, którzy
choć mają pieniądze, mają siebie, nie potrafią być szczęśliwi ze sobą, ale bez
siebie także nie. Są zdecydowanie bardzo intrygującą parą, co widać już od
pierwszego spotkania z nimi. Następna jest Jordan Baker, golfistka, która w
jakiś sposób gra tło dla całej historii, choć próbuje wysunąć się na pierwszy
plan. Jako pojedyncza postać stała się moją ulubioną. I na końcu Gatsby –
postać poniekąd pełna zagadek, ale gdy przychodzi do rozwiązania, okazują się
one niczym w porównaniu ze stosunkami panującymi między bohaterami.
Wróćmy do moich własnych odczuć – tak naprawdę nie polubiłam
ani Nicka, ani Gatsby’ego. Ten ostatni wydał mi się zbyt bezbarwny, a Nick,
który mówi: „Każdy przypisuje sobie przynajmniej jedną z głównych cnót, a oto
moja: należę do niewielu uczciwych ludzi, jakich kiedykolwiek znałem.” (str.
66) ostatecznie może nie okazuje się krystalicznie czysty, bądź jawnie
nieuczciwy, jednak pozostawia pytania bez odpowiedzi, które dotyczą jego
intencji. Staje się helisą, dookoła której kręci się cała fabuła (która, jak już
wspomniałam, nie istnieje), łącznie z głównym bohaterem.
Książka na swój sposób mnie zachwyciła. Na pewno nadaje się
do leniwego czytania przy herbacie i serniku, gdy potrafimy się skupić bez
współudziału książki. Ostatnio jednym z moich ulubionych słów w odniesieniu do
książek z wyższej półki jest „przewrotny” i „Wielki Gatsby” zdecydowanie
zasługuje na to miano. Nie spodziewałam się, że książka, w której prawie nic
się nie dzieje, może mnie tak wciągnąć i sprawić, że będę mieć o niej tak dobre
zdanie. W końcu bohaterowie nie zawsze muszą wzbudzać moją sympatię, nie musi
być fabuły, język może być jedynie bardzo dobry, ale książka ma w sobie coś
nieokreślonego. Tę przeczytałabym bez wątpienia jeszcze raz. I zrobię to. Może
wtedy znajdę odpowiedzi na moje pytania. Pytania, które zrodziły się w trakcie;
odpowiedzi, których jeszcze nie dostałam.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
pia: "Wielki Gatsby" - F. Scott Fitzgerald
Jeżeli chodzi o dopasowanie, to polega ono z grubsza na posiadaniu tych samych problemów. Nick i ja mielibyśmy duże szanse na udane małżeństwo. Wpadłam już na pierwszej stronie, odnalazłam się w jego przyciąganiu różnych stron, w działaniach i tej trochę biernej dobroci.
Dobrze poczułam się też z formą, bo chociaż dwustustronowe, to jednak opowiadanie. Nie tylko z powodu sytuacji (pociąg relacji Wrocław - Kraków) przeczytałam jednym tchem, po prostu nie było kiedy odłożyć. Wciąż czytać i czytać, naprawdę być na Long Island, rozdziały nie mają żadnego znaczenia. Czytać. I nawet kiedy tylko chciałam złapać oddech, ręka zaczynała od razu świerzbić, a wzrok uciekać w stronę Gatsby'ego.
Ma też jedną z kluczowych zalet opowiadania - nie dłuży się ani trochę. Jest zwarta, jest wartka, jest aż dożylna. Aplikacja prosto do mózgu, do serca, do duszy. A bohaterowie - osobowości nie rażą w oczy, chociaż są wyraźne.
I jak w opowiadaniu - nie widzę wielu den. Ale to dobrze. Klasyka całkowicie dostępna.
pia
sobota, 15 grudnia 2012
Zmiana w liście lektur.
Pia wyraziła prośbę, by zamienić "Annę Kareninę" z "Damą Kameliową" z powodu sesji w lutym. Ja zdołałam o tej drobnej studenckiej niedogodności zapomnieć, ale po konsultacji z Gią lektury uległy zamianie. Dlatego też lista lektur prezentuje się odrobinę inaczej niż to miało miejsce.
Listopad: Portret Doriana Graya - Oscar Wilde (1890)
Grudzień: Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald (1925)
Styczeń: Tess d'Urberville - Thomas Hardy (1891)
Luty: Dama Kameliowa - Aleksander Dumas (1848)
Marzec: Czuła jest noc - F. Scott Fitzgerald (1934)
Kwiecień: Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze - Edgar Allan Poe (pierwsza połowa XIX wieku)
Maj: David Copperfield - Charles Dickens (1850)
Czerwiec: Antoniusz i Kleopatra - William Szekspir (1607)
Lipiec: Anna Karenina - Lew Tołstoj (1877)
Sierpień: Szkarłatna litera - Nathaniel Hawthorne (1850)
Wrzesień: Kochanek lady Chatterley - D. H. Lawrence (1928)
Październik: Pani Dalloway - Virginia Woolf (1925)
Listopad: Greta Minde - Theodor Fontane (1879)
W tym miesiącu czytamy "Wielkiego Gatsby'ego". Jak Wam idzie lektura?
Grudzień: Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald (1925)
Styczeń: Tess d'Urberville - Thomas Hardy (1891)
Luty: Dama Kameliowa - Aleksander Dumas (1848)
Marzec: Czuła jest noc - F. Scott Fitzgerald (1934)
Kwiecień: Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze - Edgar Allan Poe (pierwsza połowa XIX wieku)
Maj: David Copperfield - Charles Dickens (1850)
Czerwiec: Antoniusz i Kleopatra - William Szekspir (1607)
Lipiec: Anna Karenina - Lew Tołstoj (1877)
Sierpień: Szkarłatna litera - Nathaniel Hawthorne (1850)
Wrzesień: Kochanek lady Chatterley - D. H. Lawrence (1928)
Październik: Pani Dalloway - Virginia Woolf (1925)
Listopad: Greta Minde - Theodor Fontane (1879)
W tym miesiącu czytamy "Wielkiego Gatsby'ego". Jak Wam idzie lektura?
sobota, 1 grudnia 2012
Podsumowanie listopada, rozpoczęcie grudnia.
W ten oto sposób dobiegł pierwszy miesiąc naszego Wyzwania. Wraz z Gią serdecznie dziękujemy za wzięcie udziału w Wyzwaniu. Dla nas jest to dopiero początek. Dla Was także. Przed nami kolejne miesiące, a teraz grudzień i nowa lektura, ale o tym za chwilę.
Na siedem zgłoszeń do Wyzwania mamy pięć recenzji. Frekwencja nie jest doskonała, ale i tak bardzo dobra. Trzy z nich nadeszły wczoraj, czyli w ostatni dzień listopada. Oto linki do recenzji:
Agata P
Alina
Annathea (Sumire)
Gia Stembeck
Pia
Wspaniałe jest to, że możemy zebrać w jednym czasie i miejscu kilka recenzji tej samej książki. Są w nich pewne podobieństwa w odbiorze (np. odbieranie Henry'ego - Harry'ego - jako diabła, czy też uznanie całej historii Doriana jako tła do dyskusji na inne tematy), ale także znaczące różnice.
Dziękujemy Wam za to, że współuczestniczycie w tej przygodzie. Mam nadzieję, że pojawią się inni zainteresowani Wyzwaniem, a nasza literacka podróż się rozwinie jeszcze bardziej.
Tymczasem zapraszam do naszej grudniowej lektury, jaką jest "Wielki Gatsby" F. S. Fitzgeralda - to jedna z dwóch powieści autora, które goszczą w naszym Wyzwaniu.
Życzymy przyjemnej lektury!
Na siedem zgłoszeń do Wyzwania mamy pięć recenzji. Frekwencja nie jest doskonała, ale i tak bardzo dobra. Trzy z nich nadeszły wczoraj, czyli w ostatni dzień listopada. Oto linki do recenzji:
Agata P
Alina
Annathea (Sumire)
Gia Stembeck
Pia
Wspaniałe jest to, że możemy zebrać w jednym czasie i miejscu kilka recenzji tej samej książki. Są w nich pewne podobieństwa w odbiorze (np. odbieranie Henry'ego - Harry'ego - jako diabła, czy też uznanie całej historii Doriana jako tła do dyskusji na inne tematy), ale także znaczące różnice.
Dziękujemy Wam za to, że współuczestniczycie w tej przygodzie. Mam nadzieję, że pojawią się inni zainteresowani Wyzwaniem, a nasza literacka podróż się rozwinie jeszcze bardziej.
Tymczasem zapraszam do naszej grudniowej lektury, jaką jest "Wielki Gatsby" F. S. Fitzgeralda - to jedna z dwóch powieści autora, które goszczą w naszym Wyzwaniu.
Życzymy przyjemnej lektury!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




